Cóż za chwytliwy tytuł powiecie 🙂 Niemniej jednak bluzka, którą chciałabym Wam dziś zaprezentować jest moją małą ewolucją 🙂 Jaką?-zapytacie..
A no taką, że jest to moja pierwsza samodzielna konstrukcja 🙂 Pomału wkraczam na głębszą wodę. Uczę się tajników szycia z dawnych ksiąg sztuki krawieckiej.
Zgłębiam wiedzę i ekscytuje się każdym samodzielnie wykreślonym łukiem. To jest wspaniałe uczucie kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że całe to poświęcenie,
mnóstwo wyrzeczeń, ta dyscyplina, którą musiałam na siebie nałożyć, że to wszystko idzie dalej. Że nie stanęłam w miejscu, ale cały czas poruszam się do przodu.
Raz są to naprawdę niewielkie, prawie niewidoczne kroki a raz jest to tak szybki bieg, że mam wrażenie, iż w pewnym momencie wylecę z zakrętu 🙂
Szycie uczy Kochani. Uczy wytrwałości, dokładności, cierpliwości oraz myślenia, przewidywania.. Wyrabia zmysł estetyki i poczucia smaku kolorów, odcieni, barw.
Cieszę się, że wkraczam w tę dziedzinę. Wiele już za mną a jeszcze więcej mam przed sobą.. A wiecie co jest najfajniejsze? Że krawiectwo zawsze będzie potrzebne.
A kiedy już skończy się szał na ” PepKową ” tandetę i mierną jakość, nastaną czasy kiedy ludzie zaczną poszukiwać jakości. Jakości uszytego produktu oraz jakości
materiału, z którego ten produkt został uszyty. A wtedy Ja będę gotowa 🙂 Będę na Was czekać i będę dla Was szyć 🙂
Dziś prosto… bluzka mojej konstrukcji. Materiał to cienka, niezwykle miękka w dotyku dzianina. Rozkochałam się w kołnierzach więc i w tym przypadku dołączyłam taką opcję.
Kołnierz przeszyty wzdłóż gumeczką bieliźnianą, wiązany z tyłu na wstążkę. Na potrzeby dzisiejszej stylizacji, przewiązałam kołnierz czarnym rzemykiem. Całość dopełnia
rodzinna pamiątkowa broszka.